Jak donoszą gazety i telewizja , Chiny znowu zaatakowały. Nie chodzi tu jednak o atak militarny, polityczny… Nawet o atak hakerów na jakiś ważny państwowy serwer. Chodzi znowuż o produkt przemysłowy „made in china”. Pamiętamy skażone mleko, nafaszerowane ołowiem zabawki, trujące wręcz kredki, pisaki. Szok! Gdzie nie spojrzeć tam produkt z napisem „made in china”. Cieszmy się, że rynek prezerwatyw, przynajmniej na razie, jest nie do ruszenia. Wracając do tablicy Mendelejewa, poinformować trzeba o kolejnych produktach, które miały pokonać granicę Unii Europejskiej, na szczęście zostały skonfiskowane. Chodzi o kolorowanki i malowanki z wizerunkami sławnych osób, przeznaczone dla najmłodszych dzieci. Jak się okazało jednak w swoim składzie mają one mnóstwo szkodliwego ołowiu. Szczęśliwie, tym razem Unia Europejska (chyba nauczona doświadczeniem) zareagowała bardzo wcześnie, nie dopuszczając w ogóle do obrotu trującymi towarami. Strach pomyśleć, że zamiast bawić i uczyć można truć i szkodzić…
Godzilla made in China
– 07/19/2010Posted in: Uncategorized