W świecie polityki

Gdy ktoś raz wejdzie w świat polityki, bardzo trudno mu się później z nim rozstać. Pod pewnymi względami przypomina ona bowiem świat biznesu, z tym tylko wyjątkiem, że niemal cały czas panuje tam hossa. By jednak nie wypaść z politycznej karuzeli trzeba cały czas dbać o to, by przypadkiem polityczni konkurenci nie stali się nazbyt niebezpieczni.

W świecie, w którym obywatele tylko biernie przyglądają się temu, co dzieje się w polityce, jedynym zagrożeniem dla polityka jest inny polityk. Jeżeli bowiem stanie się on nagle bardzo popularny i zrobi się o nim głośno, to gdy tylko stanie w wyborcze szranki, ma szansę zgarnąć większą liczbę głosów i wygrać. Polityk musi więc nieustannie sprawdzać, czy aby jego konkurent nie urasta w siłę, a jeśli tak, to trzeba coś z tym zrobić. Odrobina czarnego PR lub depozycjonowanie powinno załatwić sprawę. To jednak nie koniec problemów polityka. Przecież wcale nie jest powiedziane, że potencjalnych przeciwników politycznych ma się tylko w przeciwnej partii. Również pod własnymi skrzydłami można chować osobę, której ambicje dojdą kiedyś do głosu i będzie ona chciała wejść do politycznej pierwszej ligi kosztem swego przełożonego. Polityka to naprawdę ostra jazda dla trzymanki. Jeśli komuś skakanie na bungee nie przynosi już żadnych emocji, powinien wtedy zapisać się do partii. Tam emocji nie zabraknie.

About the Author